Karpacz - W góry z belfrem.
Bardzo fajne miałem wycieczki szkolne. Jedną z nich zaliczyłem w Karpaczu. Pojechaliśmy z nauczycielem z geografii. Był zawsze taki mądry i na wszystkim się znał. Bardzo wymagający od innych, a wzorem poza szkoła to on nie był. Samo to, że na wycieczkę do Karpacza się spóźnił. Jechaliśmy pociągiem z przesiadką i nie mogliśmy sie spóźnić na pociąg, a pan geografik zawalił. Na szczęście jeszcze jedna pani od matmy jechała z nami i ona wszystkich zabrała do wagonu, a geografik zadzwonił dopiero po odjeździe pociągu,że dojedzie później.
Karpacz fajny był i już popołudniu, gdy dojechał geografik chciał chyba nadrobić czas i zabrał nas przez las w góry. Po chwili zatrzymała nas straż parku narodowego, a potem geografik miał jakieś kłopoty, bo przecież są zasady, a on je łamał tak jak w budzie. Następnego dnia poszliśmy już szlakiem i nawet kupili nam bilety, ale za chwile znów nas zatrzymali ci sami strażnicy i była karczemna afera. Podobno dzwonili do dyrektora szkoły ze skargą. Karpacz jest dla rozsądnych belfrów.

Inne z tej kategorii: