Karpacz - podchody z moimi babami
Na wakacje chciałem zabrać rodzinkę w góry i udało się. Na hasło
Karpacz moje kochane baby nic nie powiedziały, aprobata bez żadnych dyskusji, oj chyba żona i córki miały dobry dzień. Gdy już znaleźlismy się w Karpaczu, to naprawdę nie mogły już narzekać. Byliśmy już tam i koniec, drogi odwrotu już nie było. Nie podobało im się to, że wszędzie trzeba pod górę chodzić, a ja zasymulowałem awarię hamulców i prawdziwe pieko nmiałem pierwsze dwa dni pobytu, ale co tam, ja twardziel jestem i w takich bojach już doświadczony. Zwiedziliśmy miasto całe, szlaki wokół Karpacza i autobusem nawet pojechaliśmy zobaczyć Jelenią Górę. Muszę przyznać, że moje damy były z pobytu nawet zadowolone. Byłem świadkiem swoistego rodzaju rozgrzewki, i żona i córy nie tylko przywyczaiły się szybko do tras, w które je codziennie zabierałem, ale i same w końcu w końcu ustalać marszruty, byle ciekawsza i trudniejszym szlakiem. Ambitne gadziny, a już myślałem, że ludzie z nich nie wyrosną. Ja odpocząłem bardzo i widzę, że moje szczęścia również. Może Karpacz odwiedzimy znów za rok.

Inne z tej kategorii: